Wróciła Holly z siatami z reala, to ja dawaj przeglądać, czy coś ciekawego kupiła. I pomiędzy włoszczyzną a z makiem rogalami natrafiłam na coś różowego, bawełnianego...
- Ale super majtki! Z pieskiem! Łał! To dla mnie?! - uradowałam się, lecz Holly brutalnie ściągnęła mnie na ziemię.
- Nie. Te są dla mnie.
- Ale jesteś! Ale dlaczego? - oburzyłam się.
- Dla ciebie są takie same, tylko, że mniejsze - uspokoiła mnie Holly.
Poszperałam w siatce i faktycznie. Były. Takie same. Tylko. Że. Rozmiar dziecięca emka.
- Mamo!!!
- No co?
- Przecież one są za małe!!! - byłam na skraju rozpaczy, bo nie lubię pamiętać o tym, że mój tyłek rozrasta się szybciej niż powinien.
- Za małe? No coś ty... - Holly wzięła kuse pink majtaski i zaczęła je rozciągać. - Ale kosztowały tylko złoty dziewięćdziesiąt dziewięć - tłumaczyła się.
- Faktycznie! Superokazja! - stwierdziłam gorzko i zerknęłam zazdrośnie na taki sam egzemplarz superokazyjnych majtek Holly w wygodnym rozmiarku extra large.
- Oj tam. Zawsze ci się przydadzą, jak będziesz miała okres - pocieszyła mnie mama. A różowe pieski wylądowały na dnie szuflady z bielizną.